Mają gdzieś koła zapasowe…

W transporcie płynów liczy się każdy kilogram ładowności – osiąga się to m.in. rezygnując z kół zapasowych. Fot. Hoyer
„Kto z sobą nosi, nikogo nie prosi” – mówi stare porzekadło. Ale są tacy przewoźnicy, którzy z premedytacją nie wożą ze sobą kół zapasowych. Dlaczego?
Firmy transportowe posługujące się silosami do ładunków sypkich oraz cysternami do płynów – zwłaszcza paliw – bardzo często nie przewożą w swoich pojazdach kół zapasowych. Ale to nie wszystko – w tego typu pojazdach znajdziemy bardzo małe zbiorniki paliwa, alufelgi, kabiny dzienne, a nawet tylko jeden fotel w środku.

W tym zestawie ciągnika z naczepą-silosem nawet nie ma miejsca na koło zapasowe. Fot. Heidelberg
Powód takich zabiegów jest bardzo prosty – redukcja masy własnej do minimum. Dzięki temu pojazdy mogą zabrać więcej ładunku. Wiele towarów przewożonych luzem jest bardzo tanich, więc im mniej paliwa zostanie zużyte do ich transportu, tym lepiej. Ponadto ładunki płynne i spora część sypkich przewożone są tylko w jedną stronę, a z powrotem ciężarówka wraca „na pusto”. Dlatego liczy się jak najniższa masa własna pojazdu, aby zużywał jak najmniej paliwa.
A co w razie awarii ogumienia? W takich sytuacjach silosy i cysterny bardzo często korzystają z pomocy mobilnych serwisów oponiarskich. Zdarza się to jednak dość rzadko, ponieważ w tym sektorze stosowane są opony „z najwyższej półki” – o niskich oporach toczenia i koniecznie marki premium.
Tagi
Masz sugestie albo zauważyłeś błąd na stronie?
Przeczytaj również
©2026 opony.media
![Jak powstaje bieżnikowana opona ciężarowa? Proces krok po kroku [Video]](/media/db01b6d8-f451-4337-92ae-067286c6f165-img-5899.webp)









